Biec albo umrzeć – Kilian Jornet

240 stron

Książkę pożyczył mojemu Mężowi nasz biegający kolega

 

Książka jest o bieganiu (a to niespodzianka, po tytule nikt by się nie domyślił;), ale o JAKIM! Chłop jest jak maszyna, nie do zdarcia. I dobrze się to czyta, bo nie jest napisana pompatycznym stylem uwaga, odsuńcie się, mistrz nadchodzi (chociaż spokojnie mógłby, bo osiągnięcia ma naprawdę grube), tylko opowiada, jak płakał ze szczęścia 20 km przed metą, jak pięknie wyglądały gwiazdy na niebie, kiedy biegł nocne odcinki albo jak zatrzymano go na 20 minut (za karę:), bo podczas Ultra Trail du Mont Blanc kibice na którymś odcinku biegli z nim przez kilkaset metrów, co organizatorzy uznali za pomoc :).

Fajna książka dla tych, którzy biegają i dla tych, którzy nie biegają.

Ona jest o tym, że trzeba wychodzić z domu i ŻYĆ.

Bo to, co zostanie nam w głowie, to to gdzie MY byliśmy i to, co MY przeżyliśmy, nie to, co widzieliśmy na fejsbuku, ani nie to, co przeżył nasz mąż/żona/ktoś.